Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hwang Sooyoung. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hwang Sooyoung. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 listopada 2016

When I call out the devil, just pretend you don't know. It'll disappear.

96 komentarzy:

Każdy ma jakieś plany. Względem siebie, innych lub świata. Tacy już jesteśmy, że nawet jeśli uważamy, że nic nam od życia więcej nie trzeba, to i tak podświadomie zawyżamy sobie poprzeczkę i dokładamy sobie nowych celów do zrealizowania.

Też kiedyś taka byłam. Od małego zakręcona na punkcie robotów i wszelkich technologii uciekałam w ten świat przed problemami. W szkole zawsze zdobywałam najlepsze stopnie, wygrywałam konkursy i realizowałam mnóstwo dodatkowych projektów. Marzyła mi się kariera, wielki świat, sukcesy i możliwość samorealizacji.

Lecz nie wszystko w życiu zawsze idzie tak, jak sobie to planujemy, prawda? Czasem los wystawia nas na próbę, często tylko po to, żebyśmy przejrzeli na oczy. Gdy mój brat zniknął po tygodniach terapii psychiatrycznej, a Taeyong zerwał ze mną kontakt, wszystko w jednej chwili straciło sens. Wraz z ich odejściem, poczułam całe to rozżalenie, złość i samotność, które kumulowały się przez te wszystkie lata.

Wiecie jakim okropnym uczuciem jest stracić jedno po drugim osoby, dla których poświęcało się z każdym dniem coraz bardziej? To tak jakby szczęście było ziarnkami pisaku i ulatywało wam przez palce. Z bliskich została mi tylko matka i ciotka, która opłaca mój pobyt w GBS (bo o ojcu nawet nie wspominam, jego nigdy nic nie obchodziło). Wtedy właśnie, po przybyciu na wyspę, zamknęłam jeden rozdział i otworzyłam drugi.

Bez planów. Jakichkolwiek. Nie myślę o tym co będzie kiedyś. Przestałam marzyć o tworzeniu robotów, poskładałam ich części do kartonów. Zabrałam je co prawda ze sobą, ale co z tego, skoro ich nie ruszam? Próbuje zostawić to wszystko za sobą, ale wiadomo nie jest łatwo.

 Pierwszy rok, tak właściwie byłam na tej uczelni tylko ciałem. Walczyłam wtedy bardzo mocno z napierającym na mnie przygnębieniem. Uważałam za niesprawiedliwe, że gdy jest mi ciężko, to nikogo obok nie ma by powiedzieć słowa wsparcia, w momencie  kiedy ja zawsze byłam na zawołanie wszystkich. Z drugiej strony, taka była moja natura, że lubiłam się troszczyć o innych. To pewnie przez opiekę nad bratem, w najgorszych chwilach jego załamania.

Jednak wkrótce po tym zostałam technicznym na uczelni, a praca pochłonęła mnie do tego stopnia, że poświęcam jej większość uwagi. Zaczęłam się otwierać na ludzi, ale nadal jestem zdystansowana.
Teraz jestem na II roku studiów metematyczno-fizycznych. Mieszkam w pokoju 230, dobrze, że póki co nie mam współlokatorki. Nadal miewam bezsenne noce, niektóre z nich przepłakuje. Nie lubię płakać przy innych i nigdy tego nie robię, a jeśli już tak się stanie to albo komuś ufam albo jest bardzo źle.

Smutek i tęsknota to dobre emocje. Muszą być, żeby zachować równowagę w naszym życiu.  Sztuką jest jednak umieć z nimi żyć, a nie dać się im przytłoczyć. A to zdarza się każdemu. W końcu jesteśmy tylko ludźmi.


     
       
                                                                            ♢ relacje dodatkowe
~*~


tytuł: giriboy "devil's cut"